Przed rokiem pisaliśmy na łamach naszego portalu o Marquitosie, hiszpańskim pomocniku, który zasilił szeregi Miedzi Legnica. Działacze legnickiego klubu postanowili potwierdzić prawdziwość teorii, że historia lubi się powtarzać i przed bieżącym sezonem ponownie sięgnęli po zawodnika z Hiszpanii. Za jego sprowadzenie, podobnie jak w przypadku Marquitosa, odpowiedzialny jest prężnie działający menadżer Marek Ubych. Nam nie pozostaje nic innego, jak przybliżyć Wam postać Óscara Martína Hernándeza.
Na Hernándeza urodzonego przed 27 laty w małym miasteczku Arrecife, położonym na niezwykle malowniczej wyspie Lanzarote wchodzącej w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich, czyhało wiele atrakcji. Rozległe, piaszczyste plaże, krystalicznie czysta woda, tajemnicze wulkany i zapierające dech w piersiach piękne krajobrazy sprzyjały raczej wypoczynkowi niż mozolnemu piłkarskiemu treningowi w pocie czoła. Chociaż Óscar swoją pasję do futbolu odkrył już jako bardzo mały chłopiec, to grę w piłkę traktował raczej jako hobby, nie myśląc wcale o wiązaniu swojej przyszłości z tą dyscypliną sportu.
Dopiero, gdy ukończył piętnaście lat zaczął bardziej poważnie podchodzić do treningowych obowiązków, by dwa lata później rozpocząć swoją profesjonalną karierę. Tak naprawdę jednak za graniczną datę pojawienia się Hernándeza na horyzoncie hiszpańskiego futbolu należy uznać sezon 2007/2008, kiedy to zadebiutował w barwach UD Lanzarote występującego w Segunda División B. Zresztą nie miał on nigdy okazji zagrać w wyższej klasie rozgrywkowej. Na swoim koncie ma więc 248 spotkań rozegranych na trzecim poziomie rozgrywek, w których udało mu się 38 razy trafić do bramki przeciwnika. Ostatni sezon spędził w zespole La Roda zaliczając 7 goli i 7 asyst.
Co tak naprawdę zadecydowało o tym, że hiszpański, lewonożny pomocnik trafił do klubu z Legnicy? Tak o kulisach transferu opowiedział nam główny sprawca zamieszania, Marek Ubych:
W obliczu operacji Wojtka Łobodzińskiego i faktu, że trener Tarasiewicz widział miejsce Petteri Forsella bliżej środka, Miedź potrzebowała skrzydłowego. Ważne dla klubu było, by ściągnąć zawodnika na tę pozycję jeszcze przed okresem przygotowawczym i tutaj duże brawa należą się właścicielowi klubu Panu Andrzejowi Dadełło oraz Mariuszowi Mowlikowi, który pełni funkcję dyrektora sportowego, za determinację i konkretne działania. Óscar jest niesamowicie dynamicznym zawodnikiem ze świetnym dryblingiem. W poprzednim sezonie był też efektywny, miał dużo bramek i asyst. W dodatku trener Tarasiewicz lubi skrzydłowych, którzy atakują bezpośrednio bramkę, a niekoniecznie szukają dośrodkowania.
Gdy poprosiliśmy zaś samego zawodnika o ocenę stylu jego gry, odpowiedź była bardzo zbieżna z oceną polskiego menadżera. Oto, co usłyszeliśmy od Hernándeza:
Moje zalety to umiejętność gry „jeden na jeden” oraz szybkość. Muszę jednak jeszcze poprawić siłę fizyczną, aby dostosować się do waszej ligi. W Polsce piłka nożna jest bardziej fizyczna i skupia się głównie na obronie, w Hiszpanii gra jest znacznie szybsza, a posiadanie piłki ma dużo większe znaczenie.
Ruszamy. Hiszpański skrzydłowy Oscar Martin na rok w Miedzi Legnica! pic.twitter.com/1xXqJk1SwM
— Marek Ubych (@marekubych) June 9, 2016
Prawdopodobnie, jak to było w przypadku innych hiszpańskich zawodników, tylko czas potrzebny jest Hernándezowi, aby przestawić się na polski styl futbolu i rozwinąć pełnię swoich umiejętności.
A jaki prywatnie jest Óscar? W wolnych chwilach czyta książki, ogląda filmy i seriale, no i póki co, uczy się języka polskiego. Oczywiście lubi sport w każdej postaci, a wśród piłkarskich idoli na pierwszym miejscu stawia Lionela Messiego, który według niego zbliża się do doskonałości. Nie kryje jednak także swojej słabości do Andrésa Iniesty, ceniąc go przede wszystkim za szybki przegląd sytuacji na boisku i umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami. Skoro pojawił się Messi, to oczywiście nie może zabraknąć podziwu dla Barcelony, chociaż jak przystało na porządnego lokalnego patriotę, równie wysoko ceni drużynę z Las Palmas.
Umowa Hernándeza z polskim klubem obowiązuje do końca sezonu. Istnieje jednak opcja jej przedłużenia w przypadku, jeśli Miedź awansuje do Ekstraklasy. I to jest główny sportowy cel Hiszpana na bieżący sezon, bo jak powiedział, najważniejsza dla niego jest pomoc w osiągnięciu celu drużyny, sam zaś zadowoli się przekroczeniem siódemki w liczbie strzelonych bramek.
Jak wspomnieliśmy na początku, Óscar Hernández to kolejny hiszpański piłkarz w Miedzi Legnica, ale w polskich ligach pojawia się coraz więcej piłkarzy z krajów Półwyspu Iberyjskiego. Co sprawia, że Hiszpanie, w których ojczyźnie futbol stoi na niebotycznie wysokim poziomie coraz częściej decydują się na grę w Polsce?
Zawodnik legnickiego klubu tak opowiadał o swoim wyborze:
Prawda jest taka, że dużo kosztowała mnie ta decyzja, bo to jest to dla mnie bardzo duża zmiana, ale ilekroć rozmawiałem z piłkarzami grającymi w Polsce, to mówili mi same dobre rzeczy o tym kraju i o polskiej lidze.
W podobnym tonie wypowiada się Marek Ubych:
Marquitos, którego także wcześniej ściągnęliśmy do Miedzi Legnica, zrobił klubowi bardzo pozytywną reklamę. W Bytovii gra Omar Monterde i on również pochlebnie wypowiadał się o lidze i kraju. Óscar jest z Wysp Kanaryjskich, z których pochodzi także Airam Cabrera, wicekról strzelców poprzedniego sezonu Ekstraklasy. Polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym, a co też ważne, sprawdzonym i znanym kierunkiem dla hiszpańskich piłkarzy.
I chociaż trochę trudno znaleźć na to racjonalne wytłumaczenie, bo chociażby polski klimat jest o wiele mniej zachęcający niż hiszpański, to wypada nam się cieszyć z takiego obrotu spraw. W końcu więcej polotu i techniki naszej lidze nie zaszkodzi.