Sewilskie Wojny: Przebudzenie Derbów

Historyczne Derbi Sevillano

Przed derbami Sewilli

Czy jest coś, co miłośnika La Liga powstrzyma przed wieczornym wyjściem na premierę najnowszej części Gwiezdnych Wojen? Jest – derby Sewilli. Na dodatek powrót Betisu, zesłanego do Segunda División, wzmaga w nas swoiste przebudzenie Mocy.

Derbi Sevillano to prawdziwe gwiezdne wojny. Toczone na każdej płaszczyźnie i w każdym… układzie. Rywalizacja dwóch wielkich ze stolicy Andaluzji, jednym tchem wymieniana w towarzystwie bitwy o Belgrad, to jedyny przypadek, gdzie wojny madrycko-barcelońskie urastają co najwyżej do wojenek. Oto kronika ostatnich sześciu części galaktycznego pojedynku.

Całkiem niedawno temu w odległej Sewilli…

Część I: Mroczne Lanie  

18.11.2012, 12. kolejka La Liga, Sevilla 5:1 Betis

Pierwsze dwa derbowe pojedynki, po ostatniej banicji Betisu, nie dorównały temu, co wydarzyło się w następnych sezonach. Na Sánchez Pizjuán flota Verdiblancos, wówczas na czwartej pozycji w tabeli, wnet została zbombardowana przez gwiezdne niszczyciele Nervionenses. Już w pierwszej połowie José Antonio Reyes i Federico Fazio, zdobywając po dwie bramki, zmusili dowództwo przeciwnika do rozproszenia się po całej Galaktyce. Efekt? Beticos, niczym Rebelianci w piątym epizodzie sagi, musieli zaszyć się w swoim własnym, zaśnieżonym układzie Hoth, gdzie czekali, aż wstyd po sromotnej klęsce opadnie. I reperowali flotę przed kolejną szarżą na Imperium Unaia Emery’ego.

Mistrz Mel i Hrabia Emery

Mistrz Mel i Hrabia Emery

Część II: Atak Rakiticia

12.04.2013, 31. kolejka La Liga, Betis 3:3 Sevilla

Piątkowego wieczoru na Benito Villamarín doszło do większej naparzanki, niż w finałowej scenie ostatniej, szóstej części. Z każdej strony naloty, ataki, okrzyki bólu, a piłkarze non stop skakali sobie do oczu. Pierwszy do zwady wziął się Ivan Rakitić, do osiemnastej minuty strzelając dwa gole. Skąd u Ivana taki przypływ Mocy? Otóż Chorwat, dwa dni wcześniej, wziął cywilny ślub ze swoją partnerką, Raquel Mauri. Ponownie flota Betisu stanęły w ogniu, kiedy Álvaro Negredo wbił trzecią bramkę Adriánowi.

Ivan Solo i Leia Mauri

Ivan Solo i Leia Mauri

Jeszcze przed przerwą Dorlan Pabón, niczym Han Solo, wyłączył osłonę czerwonej Gwieździe Śmierci, a Mistrz Mel zaczął wdrażać swoją taktykę. W odwróceniu losów rebelii pomógł mu Gary Medel, wylatując z boiska za chamskie zachowanie. Akcję dywersyjną na Chilijczyku przeprowadził José Cañas, który uderzył Darth Medela w ucho, czego ten oczywiście nie pozostawił bez odzewu. Nieprzygotowane na plan B Imperium Emery’ego pozwoliło sobie wydrzeć z rąk glorię zwycięstwa w ostatnich minutach walki. Igiebor Nosa pozbawił Unaia trzech punktów, po czym pozdrowił swoich kibiców środkowym palcem…

Część III: Zemsta Unaia

24.11.2013, 14. kolejka La Liga, Sevilla 4:0 Betis

Nową kampanię armia Mela zainaugurowała pozbawiona mocy. Idealny moment na uderzenie w pozycje wroga wykorzystał Unai Emery, mszcząc się za poprzednie niepowodzenie. W talii Verdiblancos zabrakło rycerza Beñata, który futbolówką operował równie świetnie, co Jedi mieczem świetlnym. Za to Imperium Nervionenses wzmocnił pojętny padawan ChewBacca. To właśnie Kolumbijczyk z kuszą porwał się na klony – doprawdy, ciężko było ich wówczas nazwać piłkarzami – Betisu. Przeznaczenia dopełnił także Król Ivan, który mistrzowsko zwabił Beticos do zaułka. Układ Sewilla kolejny raz wpadł pod wpływy czerwonego Imperium. I co więcej – zielona rebelia sama obaliła rządy Mistrza Mela.

ChewBacca

ChewBacca

Część IV: Ostatnia Nadzieja

13.03.2014, pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Europy, Sevilla 0:2 Betis

Nigdy wcześniej walka dobra ze złem… – tfu! Betisu z Sevillą – nie przeniosła się poza układy nieznane w hiszpańskiej Galaktyce. Chociaż gwiezdne niszczyciele obu flot wciąż manewrowały nad układem Sewilla, to pierwszy raz przyszło im stawić się pod banderą Ligi Europy. Beticos, pod wodzą nowego admirała Gabriela Calderóna, sunęli do Segunda División z prędkością godną Sokoła Millenium. Czy to nie przypadek, że legendarny statek Hana Solo nazywano „najszybszą kupą złomu w galaktyce”, podczas gdy Verdiblancos ze wspomnianego okresu można określić największą kupą złomu w La Liga?

Calderón wiedział, że z rozsypanej floty nie zwojuje własnej przestrzeni, ale na inną rzeczywistość materii – a zwłaszcza nadziei – mu nie brakowało. Najpierw trzeba było jednak przechytrzyć Imperium Unaia. Od pierwszego wystrzału Betis kontrolował bitwę i podbił Sánchez Pizjuán! Nie było jednak czasu na ordery i podziękowania, bo ci sami wojownicy zdawali sobie sprawę, że niebawem przyjdzie im zmierzyć się z tym samym, jeszcze bardziej rozwścieczonym Imperatorem.

Część V: Sevilla Kontratakuje

20.03.2014, rewanż 1/8 finału Ligi Europy, Betis 0:2 (k.3:4) Sevilla

Tego pojedynku siły Unaia nie mogły przegrać. Jak wyglądałaby reputacja czerwonej Gwiazdy Śmierci, gdyby została dwukrotnie pokonana przez armię klonów Verdiblancos? Ponownie Reyes i ChewBacca przystąpili do ostrzału, który przedłużyła dogrywka. Tam myśliwce Beticos jeszcze uchowały się przed zniszczeniem, ale poległy w rzutach karnych. Zieloni Rebelianci mieli już Imperatora na widelcu, jak Mistrz Windu w Zemście Sithów, ale ktoś, albo coś, najwyraźniej im przeszkodziło… Na samym końcu pojedynku “jedenastek” rozbili się N’Diaye i Nono, kolejny raz poddając Benito Villamarín przeciwnikowi.

W drodze do panowania w Lidze Europy, Sevillistas zrównali z ziemią jeszcze kilka układów w swojej i pobliskiej, portugalskiej galaktyce. Uległy im siły: Porto, Valencii oraz Benfiki.

Część VI: Powrót do Segunda

13.04.2014, 33. kolejka La Liga, Betis 0:2 Sevilla

Ostatnie gwiezdne derby przeszły bez historii. Betis już ewakuował się do Segunda División, gdzie liczył na przypływ Mocy. W zasadzie była to egzekucja wykonana przez Imperium Unaia. Dwie bramki Kevina Gameiro przypieczętowały rozpad rebelii, która na zapleczu Galaktyki wróciła do rąk Pepe Mela. Ten, jak na mistrza przystało, znów wyciągnął za uszy swoją flotę i jak za starych czasów stawi czoła czerwonej Gwieździe Śmierci, dziś opromienionej „dubletem” w Lidze Europy.

Lord Krychowiak

Lord Krychowiak

Kto po dzisiejszych derbach opuści boisko z przeraźliwym: „Nieeeeeee!” Luka Skywalkera na ustach, a kto wykaże się wszechstronnością R2-D2? I czy dobro przezwycięży zło?

Yoda

Zatem, drodzy czytelnicy…

Obi Wan

  • Galford

    Czy jakieś informacje odnośnie herbów obu klubów z Sewilli masz może ? Co oznaczają, skąd taka stylistyka ? Dlaczego FC Sevilla dwóch używała w ostatnich latach etc

    • Tomasz Zakaszewski

      1. Pierwszy herb Sevilli to czerwone inicjały klubu SFC wpisane w okrąg tego samego koloru, na białym tle. Było to odwzorowanie pieczęci klubu. W 1921 roku wprowadzono tarczę zbliżoną wyglądem do współczesnego symbolu. Herb podzielony jest na trzy pola, które razem tworzą symbol serca. Po lewej stronie widnieje trójka świętych, patronów miasta: św. Izydor z Sewilli (m.in. patron Hiszpanii i internautów), św. Ferdynad (KrólKastylii i Leonu) oraz św. Leandra. Na dole widnieje pole w biało-czerwone pasy. Taki sztandar miał należeć do wspomnianego króla Ferdynanda III Świętego, “Zdobywca Andaluzji”, gdy w 1248 roku wyzwolił Sewillę z rąk Maurów.

      2. Od 2013 roku firma Warrior, w porozumieniu z władzami klubu, zdecydowała się umieścić na stroju stary herb, w nawiązaniu do tradycji i jako
      formę propagowania historii. Doskonale wpisywało się to w kampanię marketingową Sevillistas przed sezonem 2013/14, m.in. promowane hasłem “Zaczniemy od nowa?” oraz spotem nawiązującym do początków istnienia Sevilli. Propagowanie historii akurat miało też spore znaczenie. Ważnym tematem było bowiem dokopanie się do źródeł powstania SFC. W 2005 roku do klubu wpłynęły dokumenty z Recreativo (najstarszy klub w Hiszpanii) sugerujące, iż Sevilla jest o 15 lat starsza niż powszechnie uznawano. Badaniom tego tematu poświęcono osiem lat, dlatego właśnie w 2013 roku bardzo dużo mówiło się o korzeniach klubu. Z kolei na początku tego miesiąca temat został zamknięty. Akcjonariusze uznali oficjalnie 25.01.1890 jako datę założenia klubu. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj http://olemagazyn.pl/poczatki-futbolu-w-hiszpanii-i-odnaleziona-przeszlosc-sevilli/

      3. Herb Betisu. Obecny Real Betis Balompié narodził się w wyniku fuzji w grudniu 1914 dwóch klubów: Betisu FC ( powstały z powodu rozłamu pośród liderów Sevilli FC, cześć z nich opuściła SFC i założyła w 1909 własny klub) oraz Sevilli Balompié założonego przez studentów politechniki w 1907 roku. Powszechnie uznaje się tych drugich za ojców – pionierów, dlatego data urodziny RBB to 12.09.1907. Dlaczego to istotne? W herbie wpisany w okrąg mamy dwie litery “B” – jedna od Betisu (FC) druga od Balompié (Sevilli Balompié). Nad okręgiem znajduje się korona, gdyż Betis FC kilka miesięcy przed fuzją otrzymał oficjalny patronat króla Alfonsa XIII – stąd w nazwie “Real”. Zielono-białe pasy to z kolei nawiązanie do barw Andaluzji (flaga regionu to trzy poziome pasy: zielony-biały-zielony).